Brudne złoto

Pisząc na temat prania brudnych pieniędzy nie sposób ominąć tematu złota. Ten szlachetny kruszec od wieków stanowił inspirację zarówno osób trzymających władzę, jak i tych, którzy go tylko pragnęli. Od czasów Majów, poprzez Sumerów, po czasy nam współczesne stanowi o statusie jego posiadacza, a obrót nim owiany jest zasłoną tajemniczości.

Kryptonim „Żelazo”

Temat złota nie ominął naszych rodzimych służb specjalnych. W latach 80 ubiegłego wieku w siedzibie Ministerstwa Spraw Wewnętrznych przy ul. Rakowieckiej w Warszawie działał swoisty magazyn. Dostęp do niego miało tylko wtajemniczone grono. Poza oficerami szefostwa wywiadu cywilnego i wojskowego, jego klientami byli wysocy dygnitarze partyjni, w tym ówczesny I Sekretarz KC PZPR – Edward Gierek. W miejscu tym przechowywano ok. 200 kg złota w biżuterii, zegarkach, złotych sztabkach i monetach oraz duże ilości kamieni szlachetnych. Złoto pochodziło z nielegalnej operacji Departamentu I Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, czyli wywiadu cywilnego, o kryptonimie „Żelazo”. Dwóch tajnych współpracowników PRL-owskiego wywiadu – bracia Janosz, kradli je w zachodnioeuropejskich sklepach jubilerskich, a następnie poprzez założoną na podstawionego obywatela RFN firmę zajmującą się międzynarodowym handlem złotem i biżuterią, wprowadzali zrabowane złoto do legalnego obiegu. Stosowali brutalne metody, niejednokrotnie mordowali stawiających im opór jubilerów. Pod osłoną polskich służb specjalnych do Polski przyjechało koleją siedem kontenerów wypełnionych złotem, a najcenniejsze okazy załadowano do osobowego mercedesa

Zrabowane złoto rozdawano partyjnym notablom w ramach różnych uroczystości, a ponad 100 kg złota po porostu rozkradziono. Na pewno do dnia dzisiejszego wiele osób z dumą prezentuje złotą biżuterię brutalnie zrabowaną niemieckim jubilerom. Nie tylko operacja „Żelazo” kładzie się złotym cieniem na polskie służby specjalne. W 1989 r. powołany przez Sejm Zespół Obrony Narodowej i Spraw Wewnętrznych ujawnił, że z magazynów Narodowego Banku Polskiego w dotychczas niewyjaśnionych okolicznościach zaginęło 3981 złotych monet o łącznej wadze przekraczającej 26 kg. Monety te należały do powołanego jeszcze w 1936 r. Funduszu Obrony Narodowej. Z wiedzą na temat zniknięcia złota FON utożsamiana jest tragiczna śmierć w 1992 r. generała Piotra Jaroszewicza, byłego wiceministra Obrony Narodowej i wieloletniego Prezesa Rady Ministrów za czasów PRL.

Powiedzieć można, że to dawne dzieje, ale i ostanie lata przynoszą ciekawe informacje na temat „złotej” działalności polskich służb specjalnych. Powołana w 2012 r. przez ówczesnego szefa Agencji Wywiadu gen. Macieja Hunię komisja, w sejfie Agencji zamiast dwóch milionów złotych w gotówce znalazła pocięte papiery z daleka przypominające kupki prawdziwych pieniędzy. Jedna z wersji operacyjnych przyjmuje, że pieniądze te trafiły do oferującej w owym czasie inwestycje w złoto piramidy finansowej znanej jako „Amber Gold”.

Szwajcarskie interesy

Jednak zdecydowanie to nie Polska, a Szwajcaria wiedzie prym w handlu złotem niewiadomego pochodzenia. Kierująca zajmującą się tropieniem handlarzy bronią organizacja non-profit The Conflict Awareness Project (CAP) – Kathi Lynn Austin, jesienią 2013 r., oficjalnie oskarżyła największą szwajcarską rafinerię złota Argor-Heraeus S.A. o “pranie brudnych pieniędzy” oraz pośrednie finansowanie konfliktu we wschodnim Kongo. W tym środkowoafrykańskim kraju od wielu lat toczy się wojna domowa. Udokumentowano, iż karabiny AK 47 oraz materiały wybuchowe używane podczas działań zbrojnych są częściowo finansowane przez nielegalny handel kopalinami. W 2004 r. Rada Bezpieczeństwa ONZ powołała grupę ekspertów w celu zbadania nielegalnej eksploatacji zasobów naturalnych w Kongo. W rezultacie kraj ten został objęty embargiem na handel metalami szlachetnymi, w tym złotem. Mimo tego, podejrzewa się, że złoto wydobyte z północno-wschodniej części Konga wysłano najpierw do Ugandy, a stamtąd do zarejestrowanych na zależnej od Wielkiej Brytanii wyspie Jersey firm: Hussar Limited oraz Hussar Services Limited. Następnie w celu rafinacji na wlewki trafiało ono do Argor-Heraeus S.A. Wyrafinowane sztaby były sprzedawane do instytucji bankowych na całym świecie. Rząd Szwajcarii wszczął w tej sprawie oficjalne śledztwo. Niestety nadzór finansowy brytyjskiego raju podatkowego -Wyspy Jersey, odmówił wszczęcia postępowania w tej sprawie, tłumacząc, że Hussar Limited oraz Hussar Services Limited nie są spółkami finansowymi…

Królowa złota

Inną Szwajcarską odlewnią podejrzewaną o obrót „brudnym złotem” jest Metalor SA z siedzibą w Neuchâtel, która od lat nielegalnie importuje złoto z kolejnego objętego embargiem ONZ państwa – Peru.  Za pośrednictwem peruwiańskiej spółki E&M Company należącej oficjalnie do księgowego mafijnej baronessy, znanej jako „Goya”, złoto trafia do szwajcarskiej rafinerii. Szacuje się, iż obroty tej peruwiańskiej królowej złota wynoszą ok. 10 milionów dolarów miesięcznie. Złoto wydobywane jest nielegalnie we wschodniej części Peru, poprzez metodę polegającą na wytrącaniu go rtęcią ze złotonośnego błota mieszanego przez górników nogami w drewnianych beczkach. Klan Goya został oskarżony o nielegalne wydobycie złota, handel bronią i pranie brudnych pieniędzy. Nie przeszkadza to Szwajcarskim przedsiębiorcom z Metaloru kupować od niej pół tony peruwiańskiego złota dziennie.

Bankowe konszachty

Skup złota pochodzącego z nielegalnych źródeł to nie jedyne przewinienie Szwajcarskich bankierów…

We wrześniu ubiegłego roku Szwajcarska Komisja ds. Ochrony Konkurencji poinformowała, że trwa dochodzenie w sprawie sprzecznego z prawem ustalania cen metali szlachetnych przez siedem banków. Chodzi o dwie szwajcarskie instytucje finansowe UBC i Julius Baer oraz pięć banków zagranicznych: HSBC, Deutsche Bank, Barclays, Morgan Stanley i Mitsui. Miały one dogadywać się między sobą i zawierać nielegalne porozumienia w sprawie cen metali szlachetnych, w tym złota. Z kolei w 2014 r. roku Brytyjski Urząd Nadzoru Usług Finansowych nałożył na Barclays Bank karę w wysokości 26 milionów funtów za manipulowanie londyńskim fixingiem złota.

Worek złota

Pewnym ograniczeniem roli Szwajcarii w obrocie „brudnym złotem” mogą być wprowadzone w 2014 r. przepisy  zobowiązujące do publikowania danych o wielkości importowanego złota oraz krajów (miejsc) jego pochodzenia. Również coraz większe znaczenie zaczynają mieć wprowadzane z inicjatywy USA w 2010 r. przepisy dotyczące ograniczenia nielegalnego obrotu złotem. Dlatego też światowe centrum handlem tym surowcem przesuwa się coraz wyraźniej na wschód, a konkretnie do Dubaju. Celnicy Zjednoczonych Emiratów Arabskich bardzo pobieżnie przyglądają się dokumentom pochodzenia złota, dlatego też na bazarze Dubai Gold Souk można bez większych problemów kupić i sprzedać praktycznie kadzą ilość złota wątpliwego pochodzenia. W emiracie tym powstała również największa na świecie rafineria i odlewnia złota mająca docelowo produkować ok. 1400 ton złotych sztabek rocznie.

W 2014 r. Amjad Rihan, były pracownik firmy audytorskiej Ernst & Young, zaalarmował światowe media, iż przedsiębiorstwo Kaloti, będące właścicielem rafinerii, dopuszcza się licznych nadużyć w zakresie handlu złotem. Audyt przeprowadzony przez Ernst & Young wykazał, że często Kaloti płaciła za złoto w gotówce klientom, którzy trafiali do jego biura na Dubai Gold Souk wprost z ulicy bez wymaganych dokumentów. W 2012 r. przeprowadziła ponad tysiąc takich transakcji. Anonimowy rekordzista przyniósł w worku 35 kg kruszcu. Przy obecnych cenach dostałby za to 1,4 mln dolarów. Łącznie firma zapłaciła w gotówce 5,2 mld dolarów, a przelewami bankowymi – 6,6 mld USD. Inspektorzy odkryli też, że do Dubaju trafiły z Maroka ponad 4 tony złota pokrytego warstwą srebra. Przy wywozie z Maroka zadeklarowano wywóz srebra, by obejść tamtejsze limity eksportowe na złoto.¹ Władze Dubaju nie zdecydowały się jednak na ujawnienie treści raportu audytora, również Financial Conduct Authority (FCA) – brytyjski regulator usług finansowych, pomimo, że do Londynu trafiała znaczna ilość pochodzącego z rafinerii Kaloti złota, zbagatelizował ten temat.

Meksykański plan

„Brudne złoto” czuje się doskonale również w towarzystwie przemysłu narkotykowego. Złoto służy tu głównie do legalizowania dochodów pochodzących ze sprzedaży narkotyków. Dokładnie rok temu władze federalne Stanów Zjednoczonych i Meksyku oskarżyły 32 osoby pod zarzutem prowadzenia w wielu amerykańskich stanach operacji skupu złota celem wyprania ponad 100 mln dol. pochodzących z handlu środkami odurzającymi. Zyski trafiały do Sinaloa, potężnego kartelu narkotykowego w Meksyku. W toku śledztwa ustalono, że oskarżeni używali pieniędzy ze sprzedaży narkotyków na zakup złota między innymi od chicagowskich jubilerów. Następnie przesyłali kruszec do przetopu na Florydzie i w Kalifornii. Zyski ze sprzedaży złota często trafiały bezpośrednio do Meksyku. Liczący 311 stron akt oskarżenia, ujawniony przez prokuraturę w Chicago, przedstawia m.in. zapisy z podsłuchów członków kartelu, utrzymujących, że niedawne zaostrzenie bankowych przepisów przez meksykańskie władze zmusiło Sinaloa do szukania nowych metod prania brudnych pieniędzy. Prokuratura USA twierdzi, że operacja prania brudnych pieniędzy odbywała się na terenie całego kraju, a głównie w Wisconsin, Indianie, Ohio, Teksasie i Karolinie Płn. Ustalono, że trwała w okresie od 2011 do 2014 roku.²

Złote interesy w Polsce

Również i w Polsce złoto sprzyja działalności przestępczej. Według funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego, odnaleziona podczas przeszukania plebani ks. Roberta Mokrzyckiego, proboszcza Katedry Polowej Wojska Polskiego sztabka złota, była tam zdeponowana przez Jana Burego – byłego prominentnego posła PSL. Prowadzone w tej sprawie postępowanie nie wyklucza wersji, że sztabka ta stanowiła łapówkę dla posła, a jednocześnie członka Krajowej Rady Sądownictwa, za pomoc w uzyskaniu nominacji sędziowskiej w jednym w warszawskich sądów rejonowych dla córki podkarpackiego biznesmena.

Szlachetny jak złoto…

Sztabki złota służyły również do wyłudzenia wielomilionowych kwot zwrotu podatku VAT. Prokuratura Okręgowa w Warszawie podała w opublikowanym w 2014 r. komunikacie, że prowadzi śledztwo dotyczące podejrzenia usiłowania wyłudzenia przez firmę Mennica Metale Szlachetne SA należności z tytułu zwrotu podatku VAT w wysokości nie mniejszej niż 317 milionów złotych. Owa należąca do Mennicy Polskiej spółka miała według Prokuratury kupować granulat od “wątpliwych” pośredników. Granulat przetapiała, a sztabki sprzedawała do Włoch. Jak się okazało, interes nie był wcale szlachetny jak złoto… Mennica Metale Szlachetne SA skupowała granulat od firm, które później rozpłynęły się w powietrzu. Proceder ten mógł trwać w latach 2010-2012, w tym czasie obrót cennym kruszcem osiągnął poziom miliarda złotych. Największym udziałowcem Mennicy Polskiej jest zaś jeden z najbogatszych Polaków –  Zbigniew Jakubas.

Wiedeńskie złoto

Podsumowując temat „brudnego złota” chciałbym wspomnieć o swoich doświadczeniach z tym tematem. W 2001 r. rozpracowywałem grupę przestępczą, która – jak podejrzewałem  -legalizuje „brudne pieniądze” w ten sposób, że najpierw ubezpiecza na wysokie kwoty sztabki złota i inne kosztowności, a następnie finguje włamanie do domów w których były one przechowywane. Uzyskane z ubezpieczenia pieniądze, już jako „czyste”, wprowadza do legalnego obrotu. Jakie było moje zdziwienie, gdy ustaliłem, że owe sztabki złota pochodzą z serii zuchwałych napadów w latach 90 na wiedeńskich jubilerów! Złodzieje podpływając kanałami pod sklepy jubilerskie, podważali stropy potężnymi lewarami i w ten sposób dostawali się do sklepów, kradnąc ich zawartość. Seria tych kradzieży została okrzyknięta przez austriacką prasę jako „wiedeńska kradzież stulecia”. W wyniku przeszukań dolnośląskich mieszkań ustalonych sprawców napadów, udało się odzyskać znaczną cześć ukradzionego złota i biżuterii. Na bazie materiałów z realizacji zatrzymań telewizja TVN nakręciła i wyemitowała dwuczęściowy reportaż pt. „Wiedeńskie Złoto”.

Kongijska tajemnica

Jednak zdecydowanie największą sprawą związaną ze złotem jaką się zajmowałem był temat zakupu przez KGHM Polska Miedź. S.A. kopalni w Kongo. Mało kto wie, że KGHM zajmuje się nie tylko wydobyciem miedzi ale również znacznych ilości srebra i złota. KGHM jest jednym z największych producentów srebra metalicznego. Firma rocznie wytwarza około 1200 ton tego cennego metalu. Srebro katodowe o zawartości powyżej 99,99 Ag (tzw. cztery dziewiątki) jest produkowane w postaci sztabek (gąsek) o wadze 1000 uncji jubilerskich (32,15 kg) oraz granulatu. Srebro w postaci gąsek, zarejestrowane pod marką KGHM HG, posiada certyfikat rejestracji na nowojorskiej Giełdzie Handlowej NYMEX oraz certyfikaty Dobrej Dostawy, wystawione przez London Bullion Market Association oraz Dubai Multi Commodities Centre. Złoto o zawartości powyżej 99,95% Au jest odzyskiwane ze szlamu złotonośnego, powstającego w procesie elektrorafinacji srebra i sprzedawane w postaci sztabek. Po odzyskaniu złota pozostają niewielkie ilości bogatego koncentratu platynowo-palladowego, który jest dostarczany do innych rafinerii.³ Należąca do KGHM Huta Miedzi „Głogów” to również znana na świecie  rafineria i odlewnia srebra oraz złota. W połowie lat 90 ubiegłego wieku KGHM Polska Miedź S.A. kupiła kongijską spółkę wydobywczą spółki Congo c. t. r. l. i prawa do złóż w miejscowości Kimpe. O zwyczajach związanych z wydobyciem złota w Kongo pisałem już wcześniej. Delikatnie mówiąc, daleko odbiegają one od przyjętych w Europie zwyczajów. Ze względu na fakt, że nadal obowiązuje mnie w tym zakresie tajemnica państwowa, nie mogę rozpisywać się na temat szczegółów tej inwestycji.  Krótko mówiąc, została ona ostatecznie zaniechana przez władze KGHM na początku obecnej dekady i pochłonęła nie mniej niż 40 milionów USD. Z tego co najmniej 14,5 miliona USD trafiło na rachunek zarejestrowanej w Brytyjskich Wyspach Dziewiczych, spółki Colmet, która pośredniczyła w przekazywaniu pieniędzy na wykupienie koncesji od kongijskiego rządowego koncernu Sodomico. Jednak do Sodomico nigdy te dolary nie dotarły… Temat inwestycji w Kongo do dnia dzisiejszego powoduje nerwowe reakcje u moich kolegów związanych z KGHM. Ostatecznie inwestycja upadła, a KGHM w ubiegłym roku kupiła złoża w Chile.

Temat złota zarówno tego służącego jako biżuteria, jak i tego zwanego „inwestycyjnym”, ze względu na swoje atuty, atrakcyjność i wieloletnią historię, jeszcze długo będzie towarzyszyć działalności wszelakich grup przestępczych. Wykorzystywane będzie jako środek wymuszeń, łapówek, lokaty kapitału i jako pralnia pieniędzy. Będzie przede wszystkim zaś cieszyć jego posiadaczy swym szlachectwem i pięknym blaskiem. Tylko kto, trzymając w ręku złotą sztabkę, będzie w stanie dojrzeć i jej krwawy odcień..?

¹ http://wyborcza.pl/1,76842,15533417,Podejrzany_handel_zlotem_w_Dubaju.html#ixzz3zZqFqz9z dostęp 08.02.2016r. godz. 13.04.

² http://dziennikzwiazkowy.com/chicago/32-oskarzonych-brudne-pieniadze-zamieniali-na-zloto/, dostęp 08.02. 2016r. godz. 13.28.

³ http://kghm.com/pl/biznes/produkty/metale-szlachetne

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *