Działalność CIA a wyciek „Panama Papers”

Obecnie nie ma chyba sławniejszej kancelarii niż panamska kancelaria podatkowa prowadzona przez Mossacka Fonseca. Wśród jej klientów, którzy, delikatnie mówiąc, dokonywali optymalizacji swoich podatków, znalazło się 12 obecnych i byłych głów państw oraz 128 polityków i urzędników państwowych. Na czele tej listy widnieje prezydent Rosji, Wladimir Putin ale perturbacje związane z ujawnieniem 11,5 mln dokumentów kancelarii dotknęły także inne wpływowe osoby, na przykład ojca premiera Wielkiej Brytanii – Davida Camerona. W tym niechlubnym gronie znaleźli się również: prezydent Chin Li Jinping, prezydent Ukrainy Petro Poroszenko, premier Islandii Sigmundur Davíð Gunnlaugsson, prezydent Pakistanu Nawaza Sharif, były prezydent Egiptu Hosni Mubarak, były libijski przywódca Muammar Kadafi, prezydent Syrii Baszar el-Asad i wielu innych. Do tej pory największe konsekwencje w związku z lokowaniem funduszy za pośrednictwem spółek offshore spotkały premiera Islandii, którego afera “Panama Papers” zmusiła do dymisji.

Kto stoi za aferą?

Jako oficjalnych sprawców wycieku uznaje się reporterów niemieckiego dziennika „Süddeutsche Zeitung”, działających pod egidą Międzynarodowego Konsorcjum Dziennikarzy Śledczych (International Consortium of Investigative Journalists, ICIJ). Należy do niego, obok “Le Monde”, “Guardian”, BBC czy „Wiedomosti”, również polska “Gazeta Wyborcza”.

Jednakże moje doświadczenie podpowiada mi, że żaden tego typu wyciek nie może dojść do skutku bez inspiracji, lub co najmniej bez cichego przyzwolenia jednej z dwóch totalnych agencji wywiadowczych: KGB i CIA. Siedziby tych agencji mieszczą się odpowiednio w Moskwie oraz w amerykańskim hrabstwie Fairfax, w miejscowości Langley.

Jeśli mam typować, która z tych dwóch agencji przyczyniła się do wybuchu „Panama Papers”, skłaniam się bardziej ku amerykańskiej CIA. Mojego wyboru w tym wypadku nie determinuje nawet pojawienie się na panamskiej liście samego Wladimira Putina, ani też wydane przez Rzecznika Prasowego Kremla Dmitrija Pieskowa oświadczenie, stwierdzające, że afera „Panama Papers” jest wymierzona głównie przeciw stabilności Rosji, a ujawnione dokumenty miały jedynie zdyskredytować Putina przed przyszłymi wyborami. Problem jest znacznie bardziej złożony. Otóż Panama należy od dawna do amerykańskiej strefy wpływów. W dniu 20 grudnia 1989 r. prezydent George H. W. Bush nakazał inwazję amerykańskich wojsk na Panamę i aresztowanie gen. Manuela Noriegi, podejrzewanego przez amerykanów o pranie brudnych pieniędzy pochodzących z handlu narkotykami. Podczas tej inwazji wyszły na jaw kompromitujące dla Stanów Zjednoczonych informacje, które przerodziły się w głośny skandal polityczny, zwany aferą „Iran-Contras”. Jednak to nie zdyskredytowany panamski generał stał się głównym graczem amerykańskiej afery, lecz wieloletni prezes banku Union de Bancos – John F. Molina…

Bank Union de Bancos uważany jest za panamski przyczółek dla WFC Corp., mrocznej sieci prania pieniędzy. Wcześniej była ona znana jako World Finance Corporation. Siecią tą kierował kubański bankier Guillermo Hernández-Cartaya, a jej związki z CIA były powszechnie znane. Po latach ujawniono, że Cartaya był agentem CIA. Również sam Molina przyznał, że był na liście płac Centralnej Agencji Wywiadowczej. Jego zeznania obciążyły w znacznym stopniu CIA, jako źródło prania pieniędzy pochodzących z handlu narkotykami i przeznaczonych na zakup broni dla ogarniętego wojną Hondurasu, co bezpośrednio doprowadziło do wybuchu afery „Iran-Contras”. Szacuje się, iż poprzez prowadzone przez Johna Molinę spółki fasadowe wyprano na rzecz CIA około 14 mln USD, a w transferze środków uczestniczyły zaprzyjaźnione z CIA panamskie banki.

CIA na celowniku

Fakt uczestniczenia przez CIA w procederze prania brudnych pieniędzy został bardzo ciekawie opisany przez Jonathana Kwitny w książce pt. „The Crimes of Patriots: A True Tale of Dope, Dirty Money, and the CIA”. Znajdziemy tam informacje o tym, jak mający związki z CIA i amerykańską formacją bojową „Green Berets” – Michael Hand wspólnie z australijskim prawnikiem Frankiem Nuganem założył w 1973 r. Nugan Hand Bank of Australia, pośredniczący w praniu pieniędzy dla CIA. Bank ten zatrudniał szereg emerytowanych amerykańskich wojskowych i pracowników służb wywiadowczych, w tym byłego dyrektora CIA Williama Colbyego. Spektakularny upadek banku nastąpił po tym, jak Frank Nugan we wczesnych godzinach rannych 27 stycznia 1980 r. został znaleziony w miejscowości Lithgow w Nowej Południowej Walii z kulą karabinu kalibru 0,30 mm w głowie.

Ale wróćmy jeszcze do dokumentów Mossacka Fonseca. Otóż ujawniają one, że jednym z klientów kancelarii był szejk Kamal Adham – wieloletni szef wywiadu Arabii Saudyjskiej, przedstawiony przez Komisję Senatu USA jako główny łącznik CIA dla całego Bliskiego Wschodu. Szejk przyznał, iż był mniejszościowym akcjonariuszem w West Tech Panamy, czyli przedsiębiorstwie, które zostało stworzone aby kupić amerykańską firmę lotniczą…

A jeśli już mówimy o branży lotniczej, to wśród firm zakładanych za pośrednictwem Mossacka Fonseca służących CIA do prania brudnych pieniędzy,  warto szczególnie przyjrzeć się tym zakładanym przez osobę podającą się jako Farhad Azima. Z ujawnionej dokumentacji kancelarii wynika, iż pierwszą spółką typu offshore była założona w 2000 r. ALG (Azja i Pacyfik) Limited, stanowiąca oddział przedsiębiorstwa lotniczego Aviation Leasing Group – prywatnej firmy z siedzibą w USA posiadającą floty ponad 60 samolotów. Kiedy jednak w 2013 r. rozpoczęto rutynowe poszukiwania dodatkowych udziałowców spółki, wyszły na jaw materiały multimedialne świadczące o powiązaniu Azima z CIA. Wśród zarzutów, jakie znaleźć można w artykułach internetowych udostępnionych przez pracowników Mossacka Fonseca, było dostarczanie powietrznego wsparcia logistycznego do spółki prowadzonej przez byłych agentów CIA, którzy wysłali broń do Libii. Jeden z urzędników FBI wyznał, że kiedy zaczął zajmować się interesami Farhada Azima, został ostrzeżony przez CIA, iż Azim jest „off limits” (nie do ruszenia).

Obok nazwiska Farhada Azima bardzo często pojawia się również nazwisko Hosshanga Hosseinpoura. Według zabezpieczonych materiałów oba nazwiska pojawiły się w dokumentach korporacyjnych spółki, która w 2011 r. planowała kupić w Gruzji jeden z hoteli. W tym samym roku Hosseinpour współtworzył gruzińską prywatną linię lotniczą FlyGeorgia. Hosshanga Hosseinpoura podejrzewano wtedy o transport milionów dolarów do Iranu, będącego w tym czasie przedmiotem sankcji gospodarczych. Ujawnienie w 2014 r. powiązań Hosshanga Hosseinpoura z CIA nie uchroniło go od nałożenia na niego przez Departament Skarbu USA kary z tytułu podejrzenia o pomoc w praniu pieniędzy.

Innym przykładem działalności CIA w zakresie prania pieniędzy przy wykorzystaniu panamskich spółek jest działalność Loftura Johannessona, obecnie zamożnego siwowłosego 85-latka z Rekyaviku, znanego również pod pseudonimem „Islandczyk”. Związki Johannessona z CIA latach 1970 i 1980 są szeroko opisane w książkach i artykułach prasowych. Wynika z nich, że Islandczyk dostarczał broń do antykomunistycznych partyzantów w Afganistanie, a za pieniądze CIA kupił dom w Barbados i winnicę we Francji.

Nazwisko Johannessona ujawniono w materiałach Mossacka Fonseca we wrześniu 2002 r., długo po jego odejściu z tajnych służb. Został on przypisany do co najmniej czterech spółek offshore zlokalizowanych na terenie Brytyjskich Wysp Dziewiczych oraz w Panamie, posiadających wiele nieruchomości mieszkalnych w drogich lokalizacjach. Jedna z nich znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie Katedry Westminster w Londynie, natomiast druga – w nadmorskiej kompleksie Barbados, gdzie podobny dom osiągnął ostatnio cenę sprzedaży wynoszącą 35 milionów dolarów. Jeszcze w styczniu 2015 r. Johannesson zapłacił tysiące dolarów Mossackowi Fonsecowi za jego usługi.

Nie jestem osamotniony w twierdzeniu, że za „Panama Papers” stoi CIA. Bradley Birkenfeld, bankier, który w 2008 r. zadenuncjował swojego pracodawcę – szwajcarski bank UBS, przed władzami USA za pomoc w praniu pieniędzy, podczas rozmowy z telewizją CNBC 13 kwietnia 2016 r., powiedział:

„Nie wierzę, żeby dziennikarze zdobyli te dokumenty tylko dzięki swoim staraniom albo informatorowi z Mossack Fonseca. Jestem pewien, że za tym stoi CIA. Wystarczy przyjrzeć się “kwitom z Panamy”: obciążają głównie władze krajów wrogich lub rywalizujących z USA, takich jak Rosja, Chiny, Pakistan czy Argentyna. Amerykańskich nazwisk tam nie ma. Dlaczego? Mam przeczucie, że to operacja wywiadowcza…”.

Innym motywem, jakim mogła się kierować CIA doprowadzając do wycieku panamskich papierów, była, według mnie, chęć przykrycia swojej niedawnej kompromitacji polegającej na ujawnieniu podsłuchiwania wielu znaczących europejskich polityków, w tym Kanclerz Niemiec – Angeli Merkel. Po tym, jak z ujawnionych dokumentów kancelarii Mossacka Fonseca wynikło, że jego klientami byli zarówno przywódcy państw, jak i wielu znaczących europejskich polityków, podsłuchy mogły okazać się być uzasadnione.

Panamskie kwity nad Wisłą

“Panama Papers” ujawniła również nazwiska polskich obywateli – ściśle mówiąc było ich trzech: znany liberalny polityk, były prezydent Warszawy, były prezes Stronnictwa Demokratycznego i były europoseł – Paweł Piskorski, podupadły biznesmen – Marek Profus oraz – według mnie najciekawszy z nich – zmarły niedawno potentat medialny – Mariusz Walter.

Ten ostatni rozpoczął swoją biznesową działalność w 1984 r. od założenia właśnie w Panamie, spółki pod nazwą „ITI” – późniejszego ogólnopolskiego koncernu medialnego, właściciela m.in. telewizji TVN. Spółka ta, jak wynika z dokumentów Raportu Komisji Weryfikacyjnej WSI, była współtworzona przez polskie wojskowe służby specjalne. Wiele światła na ten temat rzuca przesłuchanie Grzegorza Żemka, głównego oskarżonego w „aferze FOZZ”, jakie złożył przed Sądem Okręgowym w Warszawie, w postępowaniu o sygn. akt VIIIK37/98. Oto ich fragmenty:

„Odpowiedzialnym z ramienia II Zarządu Sztabu Generalnego WP za lokowanie agentów w sferze mediów był Ryszard Pospieszyński, najpierw pracownik Komitetu Centralnego ZPR, a później dyrektor generalny Filmu Polskiego. Ja dostałem od służb specjalnych wojskowych zadanie po konsultacjach z Pospieszyńskim aby znaleźć za granicą firmę, która mogłaby pełnić rolę „konia trojańskiego”, to znaczy która mogłaby służyć do wprowadzenia agentów na obszar na Zachodzie, w dziedzinie mediów. Był to rok 1987.

Jedyną firmą zagraniczną w dziedzinie mediów, którą znałem, była firma należąca do Jana Wejherta, ulokowana w Irlandii, na obszarze doków portowych, które stanowiły wydzielony w Irlandii obszar tzw. „raju podatkowego”. Mechanizmy działań tego raju podatkowego były analogiczne do tych, które funkcjonowały na Guernsey.

Firma ta nazywała się Cantal, a później zmieniono jej nazwę na I.T.I. Ta firma finansowała się z kredytów banku handlowego International w Luksemburgu.

Zapytałem służb wojskowych czy mogę podjąć kontakt z Wejhertem. Otrzymałem wówczas informację, że on już współpracuje ze służbami wojskowymi, więc będzie to proste. W tym czasie byłem dyrektorem Departamentu Kredytów w BHI. Poznałem w czasie tych rozmów z Wejhertem jego współpracowników m.in. Marcina Waltera. Zasugerowali mi, że jeżeli jest potrzeba zorganizowania – znalezienia przykrycia dla agentów działających w dziedzinie mediów i ich finansowanie, to najlepiej stworzyć międzynarodowy koncern z udziałem Filmu Polskiego. (…) Przekazałem te sugestie do wojska, ale postawiłem warunek że jeżeli mam się tym zająć to muszę dostać ludzi którzy znają się na mediach i byliby w stanie taki koncern zorganizować. (…) Ten biznesplan przekazałem do WSI oraz Wejchertowi, do oceny.(…)

Przyznaję jednak, że przez cały czas miałem naciski ze służb specjalnych czy to ze strony Pospieszyńskiego żeby jak najszybciej zorganizować ten koncern medialny na zachodzie. W związku z tym rozpoczęła się pierwsza faza tworzenia tego koncernu; muszę przyznać że trochę „na wariackich papierach”. (…)

Chcę przypomnieć, że w końcu 1988 r. z konta W.K. Nebeling, tj. zaszyfrowanego konta wojskowego w banku International w Luksemburgu (BIL) dokonywano wypłat na konto pana Weinfelda, oznaczone Group Weinfeld, nie pamiętam w tej chwili w jakim banku. Mnie zlecono żebym takie wpłaty przekazywał jako dysponent konta. Wiem, że kwoty przekazywane we frankach belgijskich Weinfeld zamieniał na dolary i przekazywał do Attachatu Wojskowego w Brukseli. Będąc już dyrektorem FOZZ-u też dokonywałem takich operacji, a nawet osobiście zamieniałem pieniądze i zanosiłem do Attachatu Wojskowego przy Ambasadzie Polskiej w Brukseli. Attache był Wojciech Myszak. Chcę sprecyzować wyglądało to tak, że ja przekazywałem do Weinfelda pieniądze z konta wojskowego w BIL a on przywoził mi czek na franki belgijskie. Ja je zamieniałem na dolary i zanosiłem do Attachatu. Wynikało to stąd, że wojsko rozliczało się tylko w dolarach. Informacje o których mówię zawierają również dokumenty w aktach tajnych na k. 113,116. W późniejszym okresie czasu Weinfeld szantażował służby wojskowe, że ujawni operacje gotówkowe prowadzone przez wojsko na terenie Belgii. (…)”.

Z zeznań tych jasno wynika, że przy tworzeniu koncernu ITI czynny udział brały polskie wojskowe służby wywiadowcze. Zatem nazwisko Mariusza Waltera, tak jak zapewne pozostałych osób ujawnionych w aferze „Panama Papers”, nie znalazło się w dokumentacji kancelarii Mossacka Fonsecatuzina przypadkowo.

Czy za ujawnieniem panamskich dokumentów stała CIA? Dowiemy się o tym zapewne przy wybuchu kolejnej afery, kiedy to następca Snowdena ujawni tym razem tajne dokumenty wywiadowcze, skrywane w licznych poufnych, rządowych serwerach państw NATO. Jedno jest pewne: nikt nie może czuć się bezpiecznie, niezależnie czy jest się prezydentem Stanów Zjednoczonych, premierem Islandii czy zwykłym przedsiębiorcą chcącym jedynie, by podatki trafiały do jednego z karaibskich rajów. Strzeż się! CIA czyha na dane z Twojego komputera, serwera, iphona, a może w podziemiach Langley analizuje je już któryś z cyberszpiegów?

Liczba komentarzy: 6 Dołącz do dyskusji

  1. Aplikant napisał(a):

    Ciekawą tezę Pan wysnuwa. Dobrze się czyta te artykuły. Dziękuję za pouczającą lekturę.

  2. raj-słońce-Panama napisał(a):

    A ja powiem prawdę starą jak świat: “pieniądz robi pieniądz”. Kogo stać na obsługę by nie płacić podatków to ich w RP nie płaci i już 🙂

  3. adwokat odszkodowanie napisał(a):

    Bardzo ciekawe ujęcie tematu. Niestety nie mogę
    zgodzić się ze wszystkimi stwierdzeniami.

  4. rzeźba współczesna napisał(a):

    Super artykuł. Chętnie będę się przyglądać
    kolejnym wpisom autora, bo zapowiada się nieźle.

  5. Gratulacje dla autora. Interesujący artykuł, a to w dzisiejszych czasach
    rzadkość!

  6. praca doktorska napisał(a):

    Tekst wartościowy, wiele wnoszący. Będę częściej zaglądać na stronę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *