Szpieg w pralni, czyli pięta achillesowa pracy wywiadu

Latem 2010 r. doszło, jak za dawnych lat, do wymiany szpiegów pomiędzy USA i Rosją, tym razem nie na słynnym moście Glienicke, który już nie jest mostem granicznym pomiędzy wschodem i zachodem, lecz w starej europejskiej stolicy wywiadów – Wiedniu. Dziesięciu funkcjonariuszy Służby Wywiadu Zagranicznego Federacji Rajskiej (SWR) zostało wymienionych na czterech obywateli Rosji, skazanych w tym kraju za szpiegostwo na rzecz innych państw, byli nimi: Siergiej Skripal, Igor Sutiagin, Giennadij Wasilenka i Aleksander Zaporożski. W rządowym samolocie USA do Wiednia przyleciało 10 głęboko zakonspirowanych oficerów najbardziej utajonej jednostki szpiegowskiej świata  – Zarządu „S” SWR, czyli tzw. „nielegałów”. Ciekawostką jest to, że na wymienionych w Wiedniu funkcjonariuszach rosyjskich służb specjalnych nie ciążył wcale zarzut szpiegostwa, czy nielegalnego przekazywania obcemu wywiadowi materiałów wielkiej wagi państwowej. Zostali oni oskarżeni o niezarejestrowaną działalność na rzecz obcego państwa oraz o „pranie brudnych pieniędzy”…

Świat współczesnych szpiegów

W 2010 r. p.płk Fabiana Fetke – Zastępca Dyrektora Departamentu Postępowań Karnych Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, na łamach wydawanego przez Centralny Ośrodek Szkolenia ABW kwartalnika – „Przegląd Bezpieczeństwa Wewnętrznego” opisała na przykładzie polskiego prawa karnego niedostosowanie do współczesnej rzeczywistości rozwiązań prawnych sankcjonujących prowadzenie działalności na rzecz wywiadu obcego państwa.

Autorka odnosząc się do współczesnych metod kontrwywiadowczych opisuje, iż

obecnie krąg zainteresowań obcych wywiadów uległ dużej transformacji. Tradycyjny wywiad i kontrwywiad, bez względu na formę organizacyjną, były jednostkami, które w różnych systemach politycznych dostarczały organom państwowym informacji obejmujących sferę polityczną, a zwłaszcza militarną. Albowiem tak jak wojny były w dziejach ludzkości nieodłączne od tych dziejów, tak pozyskiwanie informacji o przeciwniku i ochrona danych dotyczących własnych sił i zamierzeń były nieodłącznym elementem prowadzenia wojen. Globalizacja oraz obowiązujące standardy społeczno-polityczne, w szczególności zaś brak akceptacji dla budowy pozycji poszczególnych państw poprzez prowadzenie działań zbrojnych spowodowały, że priorytetem są nie doktryny militarne, ale gospodarka, nowe technologie, przemysł, biznes i nauka. Zrozumiałe zainteresowanie budzi również tematyka ekologiczna, kulturowa, a nawet psychospołeczna. Sukces w rywalizacji – zwłaszcza gospodarczej – zapewnia zaś szybki przepływ informacji o charakterze wyprzedzającym, pochodzący z pionów kierowniczych i decyzyjnych innych państw. Tematami interesującymi obce wywiady są także sprawy prywatne, kontakty i zainteresowania osób pełniących odpowiedzialne funkcje w organach władzy, administracji i organizacjach społeczno-politycznych. W związku z tym, wiadomości, którymi interesuje się obcy wywiad, nie muszą w istocie stanowić tajemnicy państwowej czy służbowej. Co więcej – przedmiotem szpiegostwa mogą być także fakty powszechnie znane”.

Dlatego też udowodnienie prowadzenia działalności szpiegowskiej, a tym samym wypełnienie znamion przestępstwa opisanego w art. 130 kodeksu karnego staje się bardzo trudne, a czasami wręcz niemożliwe. Trudność taka występuje nie tylko na kanwie polskich przepisów, lecz borykają się z nią służby praktycznie całego świata. Jeśli zaś procesowe udokumentowanie działalności na rzecz obcego wywiadu, lub udzielanie temu wywiadowi wiadomości, których przekazanie może wyrządzić szkodę danemu państwu, jest bardzo trudne, o tyle łatwiej jest udokumentować wprowadzanie do legalnego obiegu środków finansowych uzyskanych w związku, lub przeznaczonych na działalność wywiadowczą.

Agent na usługach

W tym miejscu jestem winien czytelnikom krótkie wytłumaczenie co do form osobowej pracy wywiadów. Przyjęło się w Polsce, iż w potocznym rozumieniu „agent”, to pracownik rządowej agencji wywiadowczej. Nic bardziej mylnego! Według obowiązującej w naszym kraju nomenklatury, „agent” to cywil, którego funkcjonariusz danej służby zwerbował do współpracy. Pracownicy służb państwowych werbujący „agentów”, to funkcjonariusze lub żołnierze, czy jak wolą mawiać moi koledzy z tzw. służb – oficerowie wywiadu/kontrwywiadu. Funkcjonariusze w przypadku wykonywania pracy wywiadowczej na terenie innego państwa mogą działać w ramach tzw. „oficjalnych pozycji przykrycia”, czyli najczęściej w roli dyplomaty zatrudnionego w ambasadzie danego państwa (po siadają wtedy immunitet dyplomatyczny) lub „nieoficjalnych instytucji przykrycia”, udają wtedy pracowników przedsiębiorstw, naukowców czy dziennikarzy. Jednak zadaniem obu grup jest zdobywanie informacji wywiadowczych i rekrutowanie współpracowników – osobowych źródeł informacji, czyli właśnie „agentów”.

Aby skutecznie wykonywać swoją pracę, wszystkim potrzebne są pieniądze. Pieniądze, które otrzymują w sposób nieoficjalny od swoich mocodawców. Oczywiście w innym zakresie środki finansowe w działalności wywiadowczej wykorzystuje „oficer wywiadu”, a w innej „agent”, który zazwyczaj jest za swoją pracę wynagradzany właśnie w sposób finansowy. Każda służba operacyjna posiada niejawny – operacyjny zasób pieniędzy. Zasoby tego funduszu znacznie różnią się od rodzaju służb, czy zasobności państwa, mają jednak jedną wspólna cechę – zawsze jest ich za mało. Gdy zajmowałem się pracą operacyjną, dotyczącą zwalczania przestępczości finansowej, swoje osobowe źródła informacji rekrutowałem między innymi wśród pracowników instytucji finansowych, często wysokiego szczebla. Fundusz natomiast, jakim dysponowałem na wynagrodzenie, które mogłem zaoferować w zamian za przekazane informacje, często był mniejszy od stawki godzinowej mojego informatora… Ale wracając do tematu – przekazywane środki z funduszu operacyjnego trzeba wprowadzić do legalnego obrotu finansowego.

Podatek od szpiega

Oczywiście nikt rozsądny nie zgłasza otrzymanych z tytułu prowadzenia działalności wywiadowczej pieniędzy do urzędu skarbowego i nie odprowadza od nich składek ZUS. Choć polskie przepisy podatkowe i w tym przypadku stanęły na skraju absurdu. Zgodnie z treścią art. 50 ust. 5 ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych od wynagrodzeń za udzielanie pomocy Policji, organom kontroli skarbowej, funkcjonariuszom celnym, Straży Granicznej, Służbie Kontrwywiadu Wojskowego, Służbie Wywiadu Wojskowego, Żandarmerii Wojskowej, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu i Centralnemu Biuru Antykorupcyjnemu, wypłacanych z funduszu operacyjnego – pobiera się zryczałtowany – 20% podatek. Paranoja! Na całym świecie praca z osobowymi źródłami informacji jest jedną z najbardziej strzeżonych tajemnic państwowych, dane personalne agentów zawsze oklauzulowane są najwyższą klauzulą tajności, w Polsce to „ściśle tajne”. Natomiast przepisy podatkowe nakazują takiemu informatorowi ujawnić fakt współpracy ze służbami w zaznaniu podatkowym, do którego dostęp mają nie tylko urzędnicy skarbowi, ale również pracownicy ZUS, NFZ itp. Nie znam jednak nikogo, kto w praktyce stosowałby ten przepis i śmiało można przyjąć, że żaden tajny współpracownik zarówno w Polsce jak i na świecie nie chwali się otrzymanymi od służb specjalnych pieniędzmi fiskusowi, lecz wręcz przeciwnie – źródło ich pochodzenia stara się trzymać w jak największej tajemnicy. Dochody te jednak istnieją i zapewne nie są trzymane w skarpecie, lecz wprowadzane do normalnego obrotu gospodarczego, a to nic innego jak klasyczny przykład prania pieniędzy.

Szpieg pod przykryciem

Oczywiście wprowadzanie do obiegu środków finansowych samych w sobie nie jest przestępstwem, penalizuje się ono dopiero wtedy, gdy środki te pochodzą z przestępstwa. Gdy możemy udowodnić popełnienie któregokolwiek czynu karalnego związanego z działaniem na rzecz obcego wywiadu – nie ma problemu. Co dzieje się jednak, gdy procesowe udokumentowanie działalności szpiegowskiej jest utrudnione, czy wręcz niemożliwe? Wtedy z pomocą przychodzą nam zawsze niezawodne przepisy podatkowe i karno-skarbowe. Jeśli udokumentujemy, że dana osoba otrzymywała środki finansowe za udzielanie informacji, to zawsze można powiedzieć, iż prowadziła niezarejestrowaną działalność konsultingową, czy detektywistyczną i nie odprowadzała z tytułu prowadzenia tego procederu podatku. A to już w Polsce przestępstwo skarbowe, więc środki w ten sposób uzyskane będą „brudnymi pieniędzmi”. 

Utrudnijmy jednak sytuację. Co się dzieje, gdy ktoś zarejestrował oficjalnie taką działalność i za przekazane informacje wystawia oficjalne faktury, od których odprowadza podatki? W październiku 2014 r. na podstawie dokumentacji dostarczonej przez Służbę Kontrwywiadu Wojskowego, Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymała Stanisława Sz. – prawnika z jednej ze znanych  warszawskich kancelarii prawnych. Miał on wspólnie z wysokim oficerem Wojska Polskiego – podpułkownikiem Zbigniewem J. dostarczać materiały dotyczące polskiej obronności i gospodarki na rzecz wywiadu Federacji Rosyjskiej. Ten posiadający podwójne, polskie i rosyjskie obywatelstwo, prawnik prowadził również własną działalność gospodarczą, podpisał kontrakt na lobowanie na rzecz rosyjskich firm i z tego tytułu wystawiał oficjalne faktury. Czy w takim przypadku możemy mówić o praniu brudnych pieniędzy?

Werbunek biznesowy

Pomysł na kamuflowanie otrzymanych w ramach działalności szpiegowskiej środków finansowych pod płaszczykiem prowadzenia legalnej firmy nie jest oczywiście nowym pomysłem. Znany jest w świecie wywiadu od dawna pod nazwą „werbunku biznesowego”. Pierwowzorem takiego sposobu wprowadzania środków finansowych otrzymanych od wywiadu obcego państwa do oficjalnego obiegu jest, pracujący w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych na rzecz KGB, a następnie FSB, Kanadyjczyk o pseudonimie „Kirył”. Początkowo był on pracownikiem kanadyjskiego Ośrodka Zbrojeń i Rozbrojenia, dostarczył swoim mocodawcom bardzo szczegółowe informacje na temat planów wymiany kanadyjskiej floty okrętów podwodnych i Arktycznego Systemu Informacji Podwodnej. Kiedy jednak w 1994 r. zaprzestał pracy w instytucjach rządowych Kanady, otworzył firmę konsultingową w Ottawie, która uzyskała za zgodą ówczesnego Prezydenta Federacji Rosyjskiej – Borysa Jelcyna, kontrakt na doradztwo i współpracę przy budowie domów w oddalonym o 120 km od Moskwy rosyjskim mieście Twier. W ten sposób przekazywano „Kiryłowi” wynagrodzenie i środki niezbędne do prowadzenia działalności szpiegowskiej. Tak zakonspirowane środki nie przestają być „brudnymi pieniędzmi”. Ich wykrycie jest jednak o wiele bardziej trudne, ale nie niemożliwe. W czerwcu 2013 r., jeden z największych banków świata – brytyjski HSBC zatrudnił byłego szpiega, jako członka swojego zarządu. Jonathan Evans, wieloletni szef brytyjskiego kontrwywiadu (MI5), odpowiedzialny jest w tym banku za zwalczanie przestępczości finansowej i uszczelnianie bankowych procedur, w szczególności zaś za wykrywanie i przeciwdziałanie „praniu brudnych pieniędzy”. Właśnie współdziałanie instytucji finansowych z odpowiednio przygotowanymi pod tym względem służbami kontrwywiadowczymi, daje olbrzymią szansę na wykrycie osób prowadzących działalność szpiegowską, nawet tych, uważanych za tzw. „śpiochów”.

Od grudnia ubiegłego roku za zwalczanie przestępczości finansowej w Polsce odpowiedzialny jest Wiesław Jasiński. To człowiek z tzw. „służb”, były oficer CBA i Policji. Czy zdobędzie się on na odbiurokratyzowanie niewydolnej struktury związanej ze ściganiem przestępczości związanej z praniem brudnych pieniędzy? Czy dzięki niemu ujawnimy i wyeliminujemy jakiegoś „szpiega”? Zobaczymy… W każdym razie życzę Panu Ministrowi powodzenia.

Ps. Dziękuje za inspirację do napinania tego artykułu pułkownikom Andrzejowi Kowalskiemu i Piotrowi Wrońskiemu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *